Fresh & Green: Maski do włosów wysokoporowatych

Od pewnego czasu, staram się bardziej świadomie pielęgnować moje włosy. Dzięki rozmowie z Madzią ,  utwierdziłam się w tym, że jestem właścicielką włosów wysokoporowatych. Również dzięki Madzi, kupiłam dwie maski przeznaczone do tego typu włosów :) Jeśli również macie włosy wysokoporowate lub chcecie się dowiedzieć jaki typ włosów macie, zapraszam Was do dalszej części posta!

Jak określić porowatość włosów?

Przede wszystkim trzeba poznać swoje włosy dzięki obserwacji: jak się zachowują w kontakcie z wodą, wilgocią, suszarką,  reakcji włosów na różne składniki zawarte w maskach i szamponach. Pomocny dla Was może być też test na porowatość włosów na blogu u Agnieszki: KLIK . Oczywiście należy pamiętać, że porowatość jest sugestią. Może być tak, że dany składnik czy kosmetyk, który powinien być dla Was ok,  się nie sprawdzi. Do tego jeśli włosy są dobrze pielęgnowane, ich porowatość też się może zmienić :)

Co wybrałyśmy dla mnie?


Za radą Madzi, kupiłam maskę do włosów kiełki pszenicy i kakao od Anwen oraz czarną marokańską maskę z Planeta Organica (widzicie ją na głównym zdjęciu) i to ona idealnie wpasowuje się w temat miesiąca z akcji Wyjątkowy rok <3


PLANETA ORGANICA BLACK MOROCCAN HAIR MASK
Opakowanie widzicie na zdjęciu więc nie będę się o nim bez potrzeby rozpisywać. Maska zaskoczyła mnie kolorem, ponieważ jak widzicie jest zielona- taka w 100% fresh & green. Nie będę Wam ściemniać, bałam się jak cholera nałożyć ją na włosy! Zielony barwnik na włosach, to nie jest to o czym marzy blondynka. Na szczęście, maska nie farbuje włosów ;D Nie zostawiła na włosach ani kszty zieleni! Pierwszy kamień z serca spadł! Muszę przyznać, że gdyby nie polecenie Madzi, patrząc na kolor pewnie bym jej nie kupiła :D
Teraz jednak skupmy się na efektach :) Maska ma w sobie wysoką zawartość oleju arganowego, witamin E i F, zawiera też olej z neroli, olej laurowy, olej z czarnej oliwki, oliwę z oliwek. Włosy po jej użyciu stają się miękkie, gładkie, mniej się puszą. Przepięknie błyszczą i dużo lepiej się układają! Zapach ciężko określić, pachnie dość świeżo, ale nie nachalnie, bardziej ładnie niż brzydko :D jedyna uwaga jaką mam do tej maski; trzeba po niej dokładnie spłukać kabinę prysznicową, bo zielone plamy na jasnych płytkach wyglądają średnio :D


ANWEN MASKA KIEŁKI PSZENICY I KAKAO
Kolejną maską jest maska od Anwen. Tu miałam mniejszy stres przy pierwszym użyciu, ponieważ maska jest biała :) nie było obaw, że zmieni kolor włosów :D Maska jest dość gęsta: taka trochę jak budyń. Dobrze nakłada się na włosy. Włosy po jej użyciu są wygładzone i dobrze dociążone. Zauważyłam, że nie mogę jej używać zbyt często, ponieważ mam wrażenie, że często używana dociąża mi kłaki aż za bardzo :)  Jednak myślę, że tak bogaty skład super sprawi się w przypadku bardzo zniszczonych włosów, np. po rozjaśnianiu. Jest też jeszcze jeden, dość subiektywny minus. Ponieważ nie koniecznie podoba mi się zapach maski: jak wiecie nie bardzo lubię zapach kakao w kosmetykach, a tu jest ono dość mocno wyczuwalne. Ale jeśli Wam nie przeszkadza zapach kakao, a wasze włosy potrzebują mega reanimacji to polecam całym serduchem <3 


Z obydwu masek jestem bardzo zadowolona. Jednak myślę, że chętniej wrócę do maski z Planeta Organica- przesądził zapach kakao, którego naprawdę nie lubię :D

A Wy wiecie jaki typ włosa macie? Sugerujecie się nim przy wyborze kosmetyków? Dajcie koniecznie znać w komentarzach!

Sylv

Wpadnijcie też na inne blogi alby sprawdzić, co inni stworzyli w temacie Fresh & Green <3

Twoje Źródlo Urody
Czarszka Evelyns shades of red Rozmyslania  Yasminelli Hey Its Alex K DobrulBloguje Kolorowy Kraj Life in colour Mazgoo Blonde Bangs Made by Gigi Kerli Arsenic Zakochana w kolorkach Interendo Codzienność nasza Mama trójki Esy floresy fantasmagorie W blasku marzeń Marta Majszyk Domatores