poniedziałek, 30 maja 2016

Ambasadorka LPM- moje wrażenia i recenzje otrzymanych produktów

Hej ;)

Jak wiecie z profilu na Fb, zostałam po raz pierwszy Ambasadorką LPM :) zgłosiłam się, a o zgłoszeniu zupełnie zapomniałam. A tu niespodzianka! Udało się :D

W związku z czym przychodzę dzisiaj do Was z moimi wrażeniami po miesiącu codziennego używania otrzymanych kosmetyków :)





Pielęgnacyjny olejek do mycia

Prosto pod mój prysznic trafił olejek z wyciągiem z orzechów laskowych oraz woskiem pszczelim. Muszę Wam się przyznać, że zawsze do testów kosmetyków myjących podchodzę, z pewną dozą ostrożności. Ponieważ od kilku lat borykam się z alergią kontaktową na przeróżne środki myjące. (właśnie jestem w trakcie diagnostyki, jeśli chcecie mogę Wam pokazać jak to u mnie wyglądało.) Zdarzało się, że dobry żel pod prysznic robił mi krzywdę. Tu na szczęście było wszystko w porządku :) więc mogę Wam go z czystym sumieniem zrecenzować :)

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie pod prysznicem liczy się zapach. Obawiałam się, że zapach olejku nie przypadnie mi do gustu, bo jak by nie było nie można było wcześniej sprawdzić co się trafi. Jednak zapach jest bardzo przyjemny,  nie nachalny, dla mnie słodko-kwiatowy. Jak widzieliście, kilkakrotnie użyłam słowa "olejek"- możemy tu trochę dyskutować, ponieważ jest to produkt dość rzadki, coś jak właśnie olejek, ale za to zupełnie nie tłusty. Więc jeśli nie lubicie oleistej warstwy na skórze, to produkt dla Was :) Olejek bardzo fajnie się pieni- zupełnie się tego nie spodziewałam! Jedyny minus to jak dla mnie wydajność, ponieważ po miesiącu już widać, że produkt się kończy.

Oczywiście wypadało by też napisać jak skóra zareagowała na nowy kosmetyk: nie spowodował natężenia zmian alergicznych, mało tego mam wrażenie że je złagodził! Skóra jest przyjemnie nawilżona, gładka.  Z chęcią wypróbuję inne smaki :)


Odżywczy krem do rąk (masło shea, olejek arganowy, słodkie migdały)

Tu muszę przyznać, że bardzo przyjemnie mnie zaskoczyli. Ponieważ z moimi dłońmi mały który krem sobie radzi. Do tej pory jedynie krem od The Secret Soap Store oraz Indigo (recenzja niebawem) łagodziły zmiany alergiczne na moich rękach. A muszę Wam powiedzieć, że przesuszona skóra dłoni towarzyszy mi każdego dnia. Krem od LPM bardzo fajnie łagodzi napięcie skóry, wygładza ją, niweluje zadziory, nierówności.  Zapach ma bardzo słodki i przyjemny, chodź podejrzewam, że nie każdemu może przypaść do gustu :) bardzo dobrze się wchłania, pozostawiając na skórze delikatny film ochronny.

Powiem Wam szczerze, że obawiałam się tego testowania. Ponieważ nie wiedziałam, czy tak zachwalane kosmetyki nie okażą się przereklamowane, przechwalone. Na szczęście się nie rozczarowałam i z chęcią zgłoszę się do kolejnych akcji testowania :) A Wam udało się zostać Ambasadorkami? A może zawiodły Was kosmetyki LPM? Czekam na informacje od Was :)

Buziaki!

Sylv

niedziela, 8 maja 2016

Lirene NO MASK- fluid+ serum, jak się sprawuje?

Hej :)

jak mieliście możliwość zobaczyć w poście upominkowym Meet Beauty, od firmy Lirene otrzymałyśmy min.  podkład NO MASK. Co Wam będę mówić, zjarałam się nim strasznie po warsztatach z Panią Anią Orłowską, ponieważ Lirene kojarzyłam głównie z pielęgnacją. Gdy zobaczyłam jego możliwości niesamowicie napaliłam się na możliwość wypróbowania go. Czy było Warto się napalać? Przeczytacie dalej :)


Co znalazłam na stronie producenta na temat tego podkładu?


PERFEKCYJNY MAKIJAŻ PRZEZ CAŁY DZIEŃ
Ultralekki, długotrwały fluid No Mask zapewnia perfekcyjny i nieskazitelny wygląd cery przez cały dzień. Fluid nie zmienia koloru w czasie, nie rozmazuje się i nie brudzi ubrań.

NATURALNY WYGLĄD, BEZ EFEKTU MASKI
Lekka, płynna konsystencja sprawia, że fluid idealnie stapia się ze skórą, dzięki czemu makijaż wygląda świeżo i naturalnie, a skóra nie jest obciążona. Cera o wyrównanym kolorycie staje się gładka i aksamitna w dotyku.

NAWILŻONA i WYPOCZĘTA SKÓRA
Zawarty w formule kwas hialuronowy odpowiednio nawilża skórę, w efekcie czego cera wygląda zdrowo i promiennie. Elastonyl zapewnia skórze odpowiednie napięcie oraz ochronę i regenerację.

Zadbana, piękna cera i ukryte niedoskonałości! 


Co musicie wiedzieć?


- podkład ma bardzo płynna konsystencję, wręcz lejącą.
- zamknięty jest w zakręcanej, szklanej butelce o pojemności 30 ml.
- występuje w trzech odcieniach, przy czym u mnie widzicie kolor 01- najjaśniejszy ze wszystkich

Jak się sprawuje na skórze?

- pierwsza myśl po nałożeniu go na skórę: o kurna! W ogóle go nie czuć! Daje bardzo komfortowe wrażenie nawilżenia, buzia nie jest ściągnięta(nawet po przypudrowaniu).
- cera po nim staje się bardziej świetlista. Nawet taki laik jak moja mamuśka, zauważyła, że mam na twarzy inny podkład niż zwykle.
- ważne jest dla Was również krycie. Na początku myślałam, że będzie z tym problem przez delikatność i lekkość produktu. Nic bardziej mylnego, podkład pięknie kryje, zwłaszcza gdy użyłam go ze szczotką do podkładu. Można oczywiście stopniować intensywność tego krycia przez dokładanie kolejnych warstw, ale w przypadku mojej skóry wystarczy jedna warstwa. Zobaczycie to z resztą za chwilę na zdjęciu.
- podkład nie podkreśla suchych skórek, ładnie dopasowuje się do skóry.
- jestem też zaskoczona trwałością, ponieważ nie zauważyłam aby się wycierał

Żeby nie było, że jestem gołosłowna, łapcie fotkę z miną psyhopaty  :) na połowie twarzy brak jakich kolwiek upiększaczy, a na drugiej połowie tylko i wyłącznie podkład NO MASK,


Jak widać na zdjęciu drobne przebarwienia zostały wyrównane, buzia ma równy, jednolity kolor, jest wizualnie wygładzona :)
Jak Wam się podoba efekt?

Jedyne dwa minusy jakie znalazłam:
- najjaśsniejszy podkład mógł by być jeszcze jaśniejszy, bardziej alabastrowy. Zdecydowanie fajnie jak by Lirene poszerzyło gamę kolorystyczną o odcień 00 :)
- tu kwestia czysto estetyczna: fajnie jak była by pompka.

Miałyście już okazję testować ten podkład? Jak Wam się podobał?

PISZCIE :)

Sylv