niedziela, 28 lutego 2016

Czy Channel przyjemniej na twarz nałożyć??

Hej!

Dzisiaj poruszę temat z pogranicza urody i lifestylu Nie wiem czy taka tematyka przypadnie Wam do gustu. Jeśli jesteście ciekawe- zapraszam dalej!


Blogi, fejs, reklamy kuszą Nas kobiety coraz to nowszymi, lepszymi i co tu dużo mówić droższymi kosmetykami. Fajnie, jeśli mamy kasę i zakup szminki za 100 zł, nie jest problemem. Gorzej jeśli tej kasy nie mamy... ale, ale.... jest znane wszystkim Aliexpres:




Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę: brand, luxury brand i do wyboru pojawiają się nam tysiące kosmetyków, które są podróbkami znanych marek. Oczywiście ostatnio równie często używana jest w stosunku do podróbek nazwa replika. Jak zwał tak zwał, chodzi o to samo!




Nie musiałam się jakoś szczególnie naszukać, aby wrzucić Wam zdjęcia które widzicie w tym poście. Jak widać wszystko jest dostępne w zasięgu ręki. Po co płacić za szminkę MAC prawie 100 zł, jak można ją kupić za 2,39$?



A no powiem Wam,  że już wolę wydać te 100 zł, albo kupić tańszy kosmetyk. Czemu??

  • kupując oryginał mamy pewność, że produkt który kupujemy ma składniki które wymienione są na opakowaniu
  • bo płacąc za markowy produkt możemy oczekiwać dobrej jakości
  • nie oszukujemy: siebie, koleżanek i producentów kosmetyków, którzy włożyli w stworzenie dobrych formuł swój czas i pieniądze
  • producenci oryginalnych produktów muszą spełnić wszelakie wymagania sanitarne i epidemiologiczne- kosmetyki mają być maksymalnie bezpieczne w użyciu



Nie rozumiem pogodni za podróbkami

Co nam daje to że na opakowaniu jest napis Chanel i że opakowanie wygląda jak oryginał? Nic, jeśli w środku kosmetyk nie nadaje się do użytku, uczula nas, bądź jest kiepski jakościowo. Często na grupach związanych z Ali, dziewczyny wrzucają recenzje zakupionych podróbek. Jeszcze chyba nie spotkałam się z dobrą recenzją.  Moim zdaniem podróbki są idealnym sposobem, żeby wcisnąć ludziom szit wszelaki. Opakowania są często podrobione bardzo dobrze, "podrabiacze" nie bawią się w zmiany składów, więc nie wiemy co tak naprawdę siedzi w środku.  
Dla mnie osobiście jest to też trochę żałosne. Tak samo jak bawi mnie, że kobita czekająca na PKSa stoi z torebką Luji Vitą, tak samo bawi mnie jak dziewczyny pacykują się podrabianym Szanelem. Większość osób kupujących podróbki stara się wykreować, swój wizerunek , przez posiadanie rzeczy luksusowych. Ale nie oszukujmy się, podróbka NIE JEST I NIGDY NIE BĘDZIE produktem luksusowym. Dochodzi to tego jeszcze aspekt etyczny- jak by nie było- oszukujemy. Nie wiem czy wiecie, ale podróbki kupują ludzie, którzy wiedzą, że ich otoczenie nie pozna że to podróbka. Jeśli otaczamy się "czającymi" ludźmi, nie kupjemy podróbek, ponieważ boimy się, że mogą nas wyśmiać.  

Lubię Ali za fajne i tanie ozdoby do paznokci- które w polskich sklepach są kilkakrotnie droższe. Czasem kupię jakiś Chiński błyszczyk na próbę. Ale zawsze są to marki typowo Chińskie. Nigdy podróbki. Używam ich sama, nigdy na klientkach. Uważam, że jest to absolutnie niedopuszczalne i karygodne.   

Apeluję do Was, żebyście zastanowiły się 5 razy zanim skusi Was piękna chińska "replika", bo nigdy nie wiecie co czai się w środku kolejnej cudnej szminki od Diora.

A Wy co sądzicie o kosmetycznych podróbkach? A może kupiłyście nieświadomie taką podróbkę na Allegro? Podzielcie się koniecznie swoimi doświadczeniami!

Sylv

wtorek, 23 lutego 2016

Czym mi podpadł Semilac?

Hej!

Dzisiaj mam dla Was post, odnośnie pracy na hybrydzie Semilac. Około rok temu pierwszy raz sięgnęłam po ich hybrydy. Na początku nie miałam do nich większych zastrzeżeń. Jakoś nauczyłam się panować nad bąbelkami, nie miałam problemów z utwardzaniem ponieważ mam dobrą lampę.




Jednak po jakimś czasie zaczęłam zauważać wady produktu:


  • UCZULENIA:  moich klientek nie dotknęło bezpośrednio. Mnie wzięło rykoszetem. Mam skórkę ze skłonnością do AZS. Niektóre kolory, nawet przez rękawiczkę, nałożone na chwilę (gdy np. robię wzorek robię sobie kropkę koloru na rękawiczce i z niego nabieram na pędzelek do zdobienia) powodowało u mnie opuchliznę, zaczerwienienie i bąbelki z osoczem.Oczywiście niewyobrażalnie swędziało. Nie chcę też aby, po jakimś czasie uczulenie dorwało, jakąś z moich klientek. 
  • REAKCJA NA POWIETRZE- z czasem ręka się wyrabia i hybrydy chcemy robić szybciej. Niestety w przypadku Semi, zbyt szybkie włożenie pędzelka do buteleczki może spowodować, że powstaną pęcherzyki powietrza w lakierze. 
  • ODKSZTAŁCAJĄCY się pędzelek- zwłaszcza przy lakierach z brokatem i drobinkami. Co tu dużo mówić- pędzelek z czasem robi się krzaczasty i niewygodny do malowania. 
  • UTWARDZANIE: mam dobrą lampę. 48W, Ledowa. Mocna, działa bardzo szybko. Co prawda nie miałam nigdy reklamacji z tym związanej, ale niektóre kolory, już po kilku tygodniach noszenia okazywały się być nie w pełni utwardzone. Ciężko to wytłumaczyć. Tyle dobrego, że nie wpłynęło to na trwałość manicure'u. 
  • "FARFOCLE"- koszmar gdy kończy się opakowanie koloru. Dzieje się to w przypadku praktycznie każdego koloru który denkuję. W środku znajduję skrzepy hybrydy (tak, trzymam w ciemnym miejscu, hybryd nie robię na słońcu, nie mają stycznością ze światłem lampy), formuła nie jest jednolita. 
  • CENA: co tu dużo mówić,  w przypadku tej wydajności produktu, cena nie jest jakoś szalenie atrakcyjna. Zwłaszcza ze w podobnych pieniądzach można kupić lepszej jakości produkt. 
  • DOSTĘPNOŚĆ: przecież powiecie, że są łatwo dostępne. Owszem i to jest wada. Ponieważ w mojej okolicy jest kilka zwykłych drogerii mające Semi w ofercie. Jako właścicielka salonu, zdecydowanie nie chcę mieć takich produktów u siebie, 

Oczywiście, nie ma co dyskutować, firma ma kilka kolorów które bardzo lubię np. Mardi Grass, Pewnie będę po nie sięgać w dalszym ciągu. Jednak już nie bazuję głównie na kolorówce od Semi. Wolę sięgnąć po inne firmy, gdzie takich problemów nie ma, bo dzięki temu praca jest dużo przyjemniejsza i mniej stresująca. 

A Wy jakie macie odczucia w stosunku do Semilac? 

Buziaki:*

Sylv


poniedziałek, 22 lutego 2016

Makijaż z Catrice :) Absolute Eye Color & Ultimate Shine Gel Color

Cześć i czołem ;-)

Postanowiłam stworzyć dla Was makijaż z wykorzystaniem nowych kosmetyków otrzymanych od Catrice Polska, na spotkaniu w Chełmie. Niestety mój aparat sie zbuntował i nie chce łapać ostrości :( więc zdjęć makijażu będzie mało :( napiszę Wam za to kilka słów o kosmetykach.



W sumie w makijażu, starałam się bazować głownie na produktach Catrice, które bardzo lubię :) mam w swoich zbiorach kilka cieni, kamuflaż i niezrównany podkład All Matt Plus <3
Zostając przy nowych nabytkach:


Pojedyńczy cień do powiek:  Absolute Eye Color 710 Lilac Del Rey



Jak Widać cień ma bardzo dobrą pigmentację. Jest kremowy, przyjemnie się go nakłada. Bardzo dobrze się blenduje z innymi cieniami i kolorami. Trochę się osypuje, ale nie jest to szczególnie problematyczne. Jak widać kolor jest wielowymiarowy- fiolet z nuta brązu. Fajnie prezentuje się na powiece. Dobrze wygląda nawet samodzielnie- oczywiście mogę być mało obiektywna, bo moje oczy bardzo lubią się z fioletem na powiece :)


Szminka:   Ultimate Shine Gel Color 050  Upside Brown



UWAGA! Moja pierwsza typowo brązowa pomadka!! :D ale muszę przyznać, że się polubiłam z tym kolorem. Wygląda bardzo naturalnie. Typowy nudziakowy kolor, podkreślający czerwień wargową. Do tego formuła szminki jest bardzo przyjemna: z pogranicza żelu i pomadki odżywczej. Nie przesusza ust, są po niej w jeszcze lepszej kondycji. Jak na szminkę która nawilża utrzymuje się całkiem przyjemnie.  Zupełnie nie spodziewałam się, że tak ją polubię!


Na koniec fotki, ostrzegam, nie najlepszej jakości :( łapałam co się dało byle by Wam coś pokazać. Selfiaczka to w ogóle robiłam telefonem, więc nie ma szału. Makijaż oglądacie na własną odpowiedzialność ;)



A Wy miałyście styczność z produktami Catrice? Co polecacie? Dajcie znać koniecznie!

Buziaki :*

Sylv

niedziela, 21 lutego 2016

Za co lubię KOBO Proffesional? Szybki przegląd szafy!

Hej :-)

żeby nie dzielić tego na mniejsze pojedyncze posty postanowiłam zrobić dla Was jeden zbiorowy post o kosmetykach od KOBO, które bardzo lubię :) o każdym będzie kilka słów, konkretnie i rzeczowo!



1. Sylikonowa baza pod makijaż

Zamknięta w srebrnej tubie, niesamowicie gęsta i wydajna. Cudownie wygładza skórę, Idealna do skóry wymagającej matu. Nie bardzo sprawdza się w przypadku cer suchych, bo z resztą nie do nich została stworzona.

2. Nawilżająca baza pod makijaż
Na początku testowałam ją na sobie. Nie sprawowała się najlepiej, ponieważ nie była dopasowana do mojej skóry. Ale kiedy przetestowałam ją na koleżance, która ma suchą skórę- zakochałam się. Daje bardzo fajny efekt, dzięki niej nie tworzą się na skórze "suche placki" ;-) Polubiłyśmy się z nią bardzo.

3. Transparentny puder sypki

Jest to rzecz, bez której nie wyobrażam sobie zrobienia makijażu. Idealnie utrwala, dopasowuje się do koloru skóry. Nie da się zrobić nim efektu maski, którego strasznie nie lubię. Twarz po jego użyciu jest równa, ładnie zmatowiona. Często też robiąc ciemniejszy makijaż robię sobie z tego pudrową poduszeczkę pod oczami aby ciemny cień nie "przyczepił" się do skóry :)

4. Tusz Ideal Volume
Genialny! Na moich rzadkich i prostych rzęsach robi cuda. Ostatnio chyba najczęściej po niego sięgam. Już po kilku ruchach mamy fajny efekt. Dobrze się nosi, nie kruszy się, Nie sprawia trudności w zmywaniu :) Bardzo bardzo na TAK!

5. Eyeliner Precision
Bardzo czarny, całkiem jak moja dusza ;-) najlepszy do kresek, w sam raz miękki, w sam raz twardy. Da się nim zrobić perfekcyjną jaskółkę! Trwały, idealnie utrzymuje się przez cały dzień. KOCHAM!! <3 W sumie to już mój drugi :D

6. Pojedyncze cienie do powiek
Fajna pigmentacja, część kolorów bardzo oryginalnych. Uwielbiam to że mogę sobie kupić te kolory których nie mam, bez konieczności zakupu całej palety. Wrzucam je do palety magnetycznej i gotowe! :) co prawda sądzę, że są kolory które można jeszcze poprawić, ale i tak biorąc pod uwagę cenę jest lepiej niż dobrze!

7. Konturowanie:)
Do domowego użytku mam zestaw do konturowania, kilka bronzerów. Bardzo fajne, ładnie się rozcierają. Zestaw do konturowania super się sprawdza w podróży!

8. Utrwalacz :)
http://makijazowyswiatsylvii.blogspot.com/2013/09/utrwalamy-czyli-kobo-make-up-fixer.html

9. Szminki :)
Cherry Wine, Hollywood Red, Coral Chick- uwielbiam! :) co prawda ostatnio trochę je zdradzam z zupełnie matowymi szminkami, ale sentyment pozostaje :D


Jak widzicie dość dobrze znam asortyment Kobo, lubię zaglądać do ich szafy będąc w Naturze :) znalazłam też jeden kosmetyk, który jest zupełnie nietrafiony:

Long Wearing Liquid Fundation- niby utlenia się na jaśniejszy niż w opakowaniu, ale nie do końca to do mnie trafia. Ciężko dobrać odpowiedni odcień, Jakoś zupełnie się do niego nie przekonuję. Ale trudno, żeby firma mała u siebie same perełki :D

A Wy lubicie kosmetyki Kobo? Chcecie makijaż z ich wykorzystaniem?:)

Dajcie znać!

Buziaki

Sylv



sobota, 20 lutego 2016

Szampon i maska od Pilomax

Hej ;-)

W związku z  głosowaniem na fb co chciały byście przeczytać napiszę Wam kilka słów o szamponie i masce do włosów od Pilomax.



Więcej zdjęć nie będzie :P bo zużyłam, a opakowań trzymać nie zamierzam :P
Zostało mi podzielić się z Wami moją opinią. 

Duet został dobrany do moich włosów po badaniu trychologicznym na Meet Beauty. Znając recenzje umieszczone na temat Pilomaxu na innych blogach miałam wielkie nadzieje. Jeśli chcecie się dowiedzieć jak wypadły testy zapraszam do dalszego czytania :)

SZAMPON WAX DAILY Kasztanowiec, Pokrzywa, Pantenol


Opakowanie jak widać na zdjęciu, Zamykany na klik. Szata graficzna opakowania prosta i czytelna. Dużym plusem szamponu jest delikatny, prawie niewyczuwalny zapach. Kolor słomkowy, naturalny- duży plus, ponieważ uważam barwniki za zupełnie zbędne. Konsystencja jest przyjemna, balsamiczna.  Szampon nie należy do tych szczególnie pieniących się. Włosy po jego użyciu są jakby szorstkie. Niezbędne jest użycie maski. 

MASKA COLOUR CARE WAX Kamille

Maska w fajnym, wygodnym do używania opakowaniu. Otwiera się łatwo nawet gdy mam mokre ręce. Zapach jest zupełnie niewyczuwalny. Kolor maski jest naturalny: miodowo-woskowy. To też duży plus, ponieważ do pielęgnacji barwniki i śliczny wygląd nie są niezbędne. Włosy po opłukaniu są gładkie, ładnie błyszczą i są miękkie.

Więcej o składnikach aktywnych zawartych w kosmetykach przeczytacie na stronie http://www.pilomax.pl/ :)


Jak ten zestaw spisał się na moich włosach?

Muszę powiedzieć z przykrością, że dość przeciętnie. Szampon mył, maska wygładziła. Ale żeby efekty były spektakularne, niestety nie stwierdziłam. Do tego maska aż za bardzo, moje włosy dociążała, ponieważ szybciej się po jej użyciu przetłuszczały :( szkoda, ponieważ liczyłam na fajne efekty. 

Gdzie kupić i za ile? :) MASKA KLIK  SZAMPON KLIK

Obecnie do pielęgnacji włączam słynną wcierkę Jantar. Bardzo jestem ciekawa jak się sprawdzi.

Buziaki

Sylv




piątek, 19 lutego 2016

Jak zrobić Sugar Effect?

Hej ;)

Obserwując fora/grupy paznokciowe często widzę, jak dziewczyny szukają sposobu na Sugar Effect. Postanowiłam, że pokażę Wam jak ja go robię.

O co chodzi z tym całym Sugar Effect? Po polskiemu to efekt cukru. Ozdoba jest matowa i szorstka, jak posypana cukrową posypką. Oczywiście cukru nie używamy :) za cukier robi nam proszek akrylowy. U mnie jest to akryl od Lady's Nails.


1. Zaczynamy od przygotowania paznokcia, nałożenia bazy i oczywiście utwardzenia :)









2. Nakładamy dwie warstwy koloru bazowego. U mnie jest to Estetiq nr.33- czerń. Chyba najbardziej podoba mi się z resztą sugar na czerni :)












3. Na kolorowego pazurka nakładamy TOP hybrydowy (u mnie Top Hard od NeoNail). Utwardzamy i przemywamy cleanerem.










4. Białym, gęstym żelem malujemy wzór na odtłuszczonym paznokciu. Ja mój wzór malowałam żelem do Sugar Effect od Indigo.  NIE UTWARDZAMY!










5. Na mokry biały wzór nakładamy puder akrylowy. Nalepiej obsypać paznokieć kilka razy, strzepać, znów obsypać a potem znów strzepać :D żeby jak najwięcej akrylu przyczepiło się do żelu. Utwardzamy :)











6. Tak wygląda nasz wzorek po obsypaniu i utwardzeniu.












7. Usuwamy nadmiar akrylu szczoteczką i gotowe :) Nie nakładamy nabłyszczacza, aby wzór nie stracił uroku.








Ogranicza Nas tak naprawdę tylko wyobraźnia  :) możemy tym sposobem wyczarować wiele wzorów i kombinacji kolorystycznych, zdobienia poniżej wykonałam tym samym sposobem, łącząc ze sobą różne kolory akryli:


Od Lady's Nails otrzymałam też fajne hologramowe kółeczka :) Nie przypuszczałam, że tak fajnie będą wyglądać na paznokciach, patrzcie:


Bardzo jestem ciekawa czy spodobał Wam się tutorial! Dajcie mi koniecznie znać! Napiszcie też czy pokazać Wam, w taki sposób jak wykonać inne zdobienia. Jeśli tak, to jakie? :)

Buziaki!

Sylv

środa, 17 lutego 2016

Remington ProTect- lokówka do zadań specjalnych

Hej ;-)

nadeszła wiekopomna chwila- dzisiaj w końcu pokażę Wam lokówkę od firmy Remingon! Przetestowałam ja na wszystkie strony, w różnych warunkach, na różnych ustawieniach! Jakie są moje wrażenia? Zapraszam dalej jeśli jesteście ciekawe.



Lokówka jak wygląda, każdy wie :) mamy tu doczynienia z klasycznym typem lokówki o średnicy 25 mm. Loki z niej są dość grube, bardzo eleganckie. Nagrzewa się bardzo szybko (ok.2 min). Lokówka ma kilka stopni regulacji temperatury oraz podświetlany przycisk włączający Hydra Care. Muszę też dodać, że lokówka jest odporna na spadanie ze schodów... cóż przeszła ze mną prawdziwy survival ;-) kabel jest dość długi, obrotowy, lokówka jest lekka. Nie mam do niej nic do zarzucenia pod względem budowy czy  obsługi.
Jeśli interesują Was kwestie czysto techniczne możecie kliknąć na stronę Remongtona i przeczytać tam wszystko, o czym nie chcę Was zanudzać ;-)


Na początku pokarzę Wam jak wygląda moja ulubienica :)


Tu widzicie przycisk włączający system Hydra Care i wyświetlacz temperatury.


Do lokówki dołączony jest też pokrowiec żaroodporny, który genialnie się sprawdza!! :)


Tak wygląda pojemnik na wodę, możemy kontrolować jej ilość w łatwy sposób. Swoją drogą u mnie taki ubytek powstał po kilkunastu użyciach.


Niebieskie podświetlenie włączonej ochrony Hydra Care, a na czerwono oczywiście temperatura :)

Co różni ją od każdej innej lokówki? Mały i niepozorny zbiorniczek na wodę.


HydraCare- mgiełka, która budziła moje obawy. Nie wiedziałam jak włosy po niej będą wyglądać. Że będą mniej trwałe. Jednak, myliłam się! Loki po użyciu mgiełki są baaaaaardzo lśniące. Jest to widoczne gołym okiem. Z ciekawości zrobiłam połowę włosów z mgiełką, a połowę bez. Poza blaskiem, mimo niższej temperatury uzyskałam mam wrażenie, że lepszy skręt włosów.
Zgodnie z tym co mówi producent powłoka, która pokrywa lokówkę zawiera mieszankę mikroodżywek- keratynę, olejek arganowy, olejek z orzeszków makadamia. Sprawdzić się tego nie da. Ale muszę przyznać, że to pierwsza lokówka po której końcówki moich włosów nie są sianowate.

Musicie wiedzieć, że moje włosy mają tendencję do kręcenia się. Do tej pory jednak, częściej sięgałam po prostownicę (swoją drogą też Remingtona), ponieważ po każdym kręceniu włosów końcówki były jak siano- nawet jedwab nie pomagał. Do tego loki dość szybko się prostowały. Od kiedy mam tą lokówkę ani razu nie prostowałam włosów! Do tego włosy po jej użyciu mam naprawdę w dobrej kondycji. Nie spodziewałam się, że tak polubię loki. Czasem kręcę włosy bardziej, czasem tylko podkręcam dłuższe pasma. Pasowało by tez dodać, że loki całkiem przyzwoicie się po niej utrzymują, przy niewielkiej ilości lakieru mogę śmigać z pięknymi włosami cały dzień!

Pewnie zastanawiacie się jak wyglądają loki nią zrobione? Popatrzcie!!

Tutaj delikatnie podkreśliłam tylko naturalny skęt włosów :)


Zdjęcie możecie kojarzyć z relacji z ostatniego spotkania z dziewczynami w Chełmie :) Włosy po ok. 6 godzinach od zakręcenia :) jak widać wyglądają super! Na zdjęciu z Niewyparzoną Pudernicą :)

A tu z moim niemężem ;-) loki po ponad 12 godzinach, w różnych warunkach :)

Gdzie można ją kupić i za ile? Sprawdźcie: KILK

Jak Wam się podobają efekty? A Wy kręcicie włosy? Piszcie! Chętnie się dowiem! :)

Buziaki

Sylv

środa, 10 lutego 2016

Z złotej oprawie z AVA Laboratorium :) + choinka :D

Hej ;-)

co prawda karnawał dobiega końca ale chciałam Wam pokazać cudaka, który towarzyszył mi na kilku ostatnich imprezach, a myślę, że i latem na wakacje ze mną pojedzie :D

Jak wiadomo strobbing, czyli rozświetlanie jest hitem ostatniego czasu, krem od Ava doskonale służył mi do rozświetlania ciała :)


Krem jest zamknięty w klasycznym 50ml opakowaniu. Obawiałam się, że będzie aż za nadto błyszczący i bedzie się prezentował tandetnie na skórze. Jednak daje bardzo fajny, delikatny glow. Skóra jest nawilżona, pachnąca i rozświetlona. Nawet moje bladości wyglądały lepiej :D


W opakowaniu zupełnie nie widać tego blasku jaki zostaje na skórze! Z pewnością krem z Ava Laboratorium pojedzie ze mną na wakacje, ponieważ już sobie wyobrażam jak pięknie podkreśli wakacyjną opaleniznę!! :) Więcej o kremie przeczytacie tutaj: KILK


CHOINKA! :D

Tak, wiem, już po świetach :D ale chciałam Wam pokazać jeszcze jeden gadżet, który w święta zagościł w mojej łazience :) pachnące cytryną mydełko w kształcie choinki :) lubię takie bajery, które małym kosztem dodają w zwykłych pomieszczeniach świąteczny klimat a potem ciach, zużywamy i nic nam kurzu nie zbiera :D a do tego Niewyparzona pisała, że koty odstrasza... nie mam kota, więc nie wiem:D  To mydełko, jak i inne fajne kosmetyki naturalne znajdziecie na https://scandiacosmetics.pl/ :)

Buziaki :*

Sylv

wtorek, 9 lutego 2016

Suchy szampon do Farmona- czyżby Batiste miał konkurencję?

Cześć i czołem ;)

Zima małymi krokami zbliża się ku końcowi, jednak starość nie radość i czapkę czasem na głowę włożyć trzeba. Co się z tym łączy niestety sprzyja to przetłuszczaniu się włosów. Do tej pory jedyny suchy szampon jaki radził sobie z moimi włosami to Batiste. Kocham go i uwielbiam. Nie wierzyłam, że znajdę jakiś produkt który będzie się równie dobrze spisywał.

Było tak do momentu kiedy w moje ręce trafił suchy szampon Radical od Farmona.
 
To niepozorne maleństwo działa identycznie jak słynny Batiste. Włosy po jego użyciu są jak po umyciu. Sypkie, puszyste i pachnące- swoją drogą zapach ma doprawdy świetny. Taki trochę jak perfumy. Nie pozostawia śladów na włosach. Opakowanie ma również w wersji kompaktowej- idealnej do torebki :)
Po co kupować zagraniczne produkty jeśli mamy polski odpowiednik? :)
Polecam Wam z resztą wypróbować go na własnych włosach, ponieważ kosztuje tylko 6,29 PLN! :D
Gdzie możecie go kupić? Spieszę z odpowiedzią! :D TUTAJ!!!


Będąc przy Farmonie, musicie też koniecznie spróbować musów do ciała :D pachną obłędnie <3


A Wy testowałyście już jakieś kosmetyki z Farmony? Może mi coś polecicie? :)

Buziaki ;*

Sylv

poniedziałek, 8 lutego 2016

Kobieca Marsala na oku :) + dwie recenzje: podkład L'oreal Visible Lift i tusz Rimmel Super Curler

Hej :)

dawno dla Was nic nie malowałam :( ponieważ jakoś brak mi na to czasu od kiedy mam swoją firmę. Ale w sumie to chyba dobrze ;-) ale w końcu udało mi się w końcu zrobić zdjęcia makijażu!! :D tak więc dzisiaj chcę Wam pokazać moją fantazję, na temat koloru roku 2015 - Marsali :) poniżej znajdziecie też recenzję dwóch kosmetyków użytych w tym makijażu





Kosmetyki użyte do makijażu oka:

- baza Hean Stay On
- cienie matowe brąz i cielisty od My Secret
- cień Strawberry od Kobo
- Precision Liner Kobo
- Tusz Rimmel Super Culrel 24H
- Brązowa kredka do brwi MUA



Do makijażu twarzy użyłam:

- Podkład L'oreal Visible Lift
- Puder transparentny Inglot
- Bronzer Sachara Sand od Kobo
- Rozświetlacz Bell
- Korektor rozświetlający Deni Carte
- Szminka Eveline Cosmetics :)


Na początku postu obiecałam Wam również recenzje :) Od pewnego czasu molestuję dwa kosmetyki :) a dzisiaj powiem Wam co o nich wymyśliłam :D


Podkład L'oreal Visible Lift



W takiej formie jak ten podkładu jeszcze nie widziałam. Z pewnością każda z Was widziała, korektory z pędzelkiem, gdzie po przekręceniu na pędzelek dostajemy porcję produktu. Tu zasada jest dokładnie identyczna. Pędzel jest miękki. Całkiem sympatyczny. Niestety dla mnie dużym minusem jest to, że nie ma możliwości go uprać. W instrukcji użycia widzimy tylko informacje, że pędzel należy czyścić mokrymi chusteczkami. Niestety dla mnie jest to słabe. Wolała bym dostać podkład+ mini pędzel do aplikacji, który mogła bym normalnie prać ;-)

Sam podkład mnie zachwycił. Bardzo dobrze się trzyma na skórze. Ładnie się w nią wtapia. Nie tworzy efektu maski, przy okazji dobrze kryjąc. Jednym słowem bardzo miło mnie zaskoczył :)

Gdyby nie ten pędzel był by to podkład na mocną 10 :)

Mój mam z drogerii internetowej http://www.cosmetics-online.pl/ :)
Możecie go mieć za jedyne 28,70 PLN :)


Tusz Rimmel Super Curler 24h :)




Znany Wam z pewnością z wielu blogów tusz do rzęs trafił w moje ręce w grudniu. Początkowo jakoś  nie miałam do niego serca, ponieważ nie przepadam za tym typem szczoteczek. Po pierwszym użyciu, zmieniłam zdanie. Co prawda samodzielnie trzeba się nim namachać aby uzyskać efekt wow, ale niesamowicie lubię go stosować w formie topu :) stanowi doskonałe wykończenie rzęs, pogłębia ich kolor, wydłuża i podkręca. Oczywiście nie szczypie w oczy, nawet po kilku godzinach noszenia. Dość łatwo można go usunąć przy pomocy micelka :) http://pl.rimmellondon.com/

Buziaki *

Sylv