czwartek, 21 lipca 2016

Kwiatowa pielęgnacja z Lirene

Cześć!

Dzisiaj mam dla Was recenzję, dwóch pielęgnacyjnych przyjemniaczków od Lirene.




Aksamitny żel pod prysznic Rajski Kwiat Afryki


Żel zamknięty w wygodnej i praktycznej tubie, dzięki której nie przysparza problemu wydobycie odpowiedniej ilości kosmetyku. Sama szata graficzna niesamowicie mi się podoba.
Zapach żelu nie jest nachalny. Pachnie delikatnie, kwiatowo i bardzo przyjemnie.  Ma dość gęstą żelową konsystencję(dzięki czemu jest bardzo wydajny), dobrze się pieni, pozostawia skórę czystą, miękką i świeżą. Żel nie przesusza skóry. Jest przyjemnym początkiem przed nałożeniem balsamu do ciała.



Nawilżający balsam do ciała AZJATYCKI LOTOS


Moja miłość!! <3 chyba najlepszy balsam do ciała jaki miałam w swoim życiu. Idealny dla leniuchów. Wystarczyć osuszyć ciało po wyjściu z pod prysznica, a następnie spryskać je balsamem i delikatnie wmasować. Balsam wchłania się błyskawicznie. Pozostawia skórę gładką, miękką i niesamowicie pachnącą. Do dla mnie ważne: skóra po jego użyciu nie lepi się, nie mamy wrażenia lepkości. Można od razu włożyć ubranie i iść na miasto/do pracy/na imprezę. Jest to też mega przydatne po wyjściu z basenu itp. ponieważ skóra wówczas wymaga nawilżenia a nie mamy czasu na czekanie aż klasyczny balsam się wchłonie.
Zapach jest trwały i cudowny! Każdy pyta czym pachnę gdy go używam, ponieważ zapach naprawdę zniewala! Jak do tej pory chyba, żaden z posiadanych przeze mnie balsamów, aż tak mnie nie zachwycił.
TRICK: najlepiej spryskiwać się stojąc na ręczniku, bo podłoga balsamu nie wchłonie ;-)

W zanadrzu mam też wygładzający balsam pod prysznic z orchideą :) ale czeka grzecznie na swoją  kolejkę :)

Miałyście może, któryś z kosmetyków? Jak Wam się sprawowały?
Czekam na Was odzew!!:)

Sylv

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za wszystkie Wasze komentarze :**

Dzięki nim wiem, że moja praca ma sens :)